Warsztaty teatralne - misja w Krakowie...
... tym razem sam - relacja po eskapadzie:
Wsiadłem do pociągu InterRegio ( do Krakowa w 3h za 40 zł ! ) na Dworcu Centralnym i zanosiło się na ciekawą
podróż, bo w 4osobowym fragmencie przedziału usiadłem obok fajnej dziewczyny
i jednego gościa, z którym na oko też dałoby się porozmawiać.
Do dzisiaj nie rozumiem jak dzięki pewnej uroczej starszej pani znalazłem
się kilkadziesiąt sekund pózniej w drugim końcu pociągu w dużo ciemniejszym
przedziale w otoczeniu trzech ponurych gości - jednego "metalowca" i 2 na oko
"informatyków". Łączyło ich to, że każdy z nich błyskawicznie
schował się za książkę / gazetę / laptopa i tyle sobie pogadaliśmy...
Jak to w podróży :)
Pobyt w Krakowie rozpocząłem od mocnego uderzenia - prosto z pociągu ( via hostel )
wylądowałęm "U Louisa" a następnie kierowany lokalnymi sugestiami w "Prozaku".
Latino klimaty taneczne tamtejsze no niech będą :)
Hostel miałem usytuowany bajkowo. 20 metrów od Zamku, 500 metrów od Rynku, 300 metrów od Kazimierza
i około 20 minut porannego spaceru do miejsca Warsztatów.
W tym hostelu przez cały tydzień byłem... jedynym gościem. Gdybym wiedział to pewnie nie brałbym
1 osobowego pokoju tylko dołączył się do jakiegoś największego. No tylko nikt nie uznał
za stosowne mnie poinformować za-wczasu. Dziękuję. Sam bym siebie też nie poinformował :)
Warsztaty okazały się dość kameralne ( ja + 2 + 2 prowadzących ) miało
to swój klimat. Nawet jakoś trudno by mi było wyobrazić sobie tam dużo więcej osób.
No może ze 2.
A te warsztaty jako takie ? To bardzo fajne jak ktoś umie tak inspirować ( jak prowadzący te zajęcia )
- zwracać uwagę na masę szczegółów,
które wpływają na ogólne wrażenie - ono potem jest zupełnie nowe. To wtedy proste
sytuacje stają się po prostu ciekawe. No przynajmniej mogą takie być
jak je takimi zabaczymy. A warto.
Bądz jak ogień, woda, ziemia, powietrze... ano właśnie :)
Barman, stały klient, nowy klient - jak to ze sobą zagra ?
Dramatyczny konfilkt + podróż przez wyobraznię i... przekrojowo przez całe życie :)
Takie ćwiczenie.
Przy okazji mam nadzieję, że od Jonathana ( który z niezłymi efektami ale dopiero
uczy się mówić po polsku ) przejmę trochę umiejętność mówienia krótkimi zdaniami. Bo
by mi się przydało :) Żeby być bardzo mocniej. Bardzo lepiej. To ja tak chcę.
Kraków był mrozny, warsztatowy za dnia, samotnie włóczący się bocznymi uliczkami
póznym popołudniem i wieczorami, inspirujący drogiazgami i taką innością od Warszawy,
której też tam szukałem.
Odwiedziłem trochę klubów ( poza wspomnianymi powyżej jeszcze Taawę i Face to Face ) i
jadłodajni :) - CK Browar, Stodoła, Fabryka Pizzy, Kompania Kuflowa ( tej ostatniej szukałem
przez 4 dni, okazało się, że jest dokładnie na wprost wyjścia z mojego hostelu, po drugiej stronie ulicy ...masakra :) ).
Do tego dobrze, że nie wziąłem samochodu bo miałem okazję polubić grzane piwo, które było
ważnym dopełnieniem wieczornych spacerów. Z imbirem, miodem i pomarańczą - polecam.
I pare ciekawych rozmów o życiu też mi się udało przeprowadzić i może w sumie
one były w tym najważniejsze ?
Jak to w podróży... dużo się dzieje. Spotkanie kogoś w podróży to nie takie
spotkanie jak na Marszałkowskiej. To dużo ciekawsze. Bo w podróży.
Warto podróżować. Metaforycznie i dosłownie.
PEŁNA FOTO-RELACJA - - - - - - - > KLIKNIJ TUTAJ !!
pozdrawiam, Tadek
|