Dzika rzeka, mocna ekipa...
...by³o co najmniej jak na Brdzie
Tradycyjnie [ chyba mo¿na ju¿ tak powiedzieæ ;) ] rozpoczêli¶my wyjazd wieczorem dnia poprzedniego.
Poci±g "Rzeznia" [ nie szukajcie tej nazwy w rozk³adzie PKP - to nasza robocza nazwa ;) ] relacji Warszawa - Szczecinek z postojem w Poznaniu [ d¿emka dworcowa !! ] a nastêpnie dojazd limuzynami na miejsce wodowania - tak to przebieg³o.
Pocz±tkowo nie by³o ³atwo przestawiæ siê na polietylenowe kajaki [ podobno te lepsze ] bowiem wykazywa³y wyrazn± nadsterowno¶æ ale oczywi¶cie dali¶my radê. Pierwszego dnia zrobili¶my ponad 25 km i to w du¿ej mierze po jeziorach. Gdy ju¿ spora czê¶æ ekipy straci³a nadziejê, ¿e wios³owanie tego dnia siê skoñczy, trafili¶my na pole namiotowe pod Nadarzycami.
Nadarzyce by³y okej. Na polu namiotowym ¿adnego grania na gitarze, piwo w cenie napiwku no i Nadarzyce nieopodal, gdzie jeszcze tego samego dnia oko³o pó³nocy wybrali¶my siê zobaczyæ co siê dzieje. Akurat nic siê nie dzia³o wiêc s³aniaj±c siê na nogach i przysypiaj±c w trakcie ;) szczê¶liwie wrócili¶my do miejsca zakwaterowania.
Nastêpnego dnia celem by³a Szwecja - poza tym, ¿e fajna nazwa to nie mogli¶my sobie jeszcze zdawaæ sprawy, ¿e jest to miejsce porównywalne z Chojnicami [ uczestnicy Brdy wiedz± o co chodzi ]. Zgrabne pole namiotowe, pierogi i piwo z-pod-sto³u u gospodarza, fajna imprezownia [ Pod Kasztanem a nie pod Kasztelanem ;) ] sympatyczni ludzie no i... festyn dnia nastêpnego !!
Na marginesie: dobrze jest w ka¿dej miejscowo¶ci wyrobiæ sobie politycznie ;) kontakty z ludzmi, którzy mog± tam wszystko za³atwiæ ;) My uderzyli¶my na sam szczyt - pozdro dla Marka :)
Rano (sobota) klasycznie spontanicznie zmodyfikowali¶my plany i zamiast przenosiæ siê nastêpnego dnia do Krêpska postanowili¶my zostawiæ namioty w Szwecji i, ¿eby na wieczór wróciæ. No bo ten festyn... :)
Logistykê zorganizowa³a Ola i by³a to naprawdê Liga Mistrzów negocjacji (!!) Cz³owiek, którego wyrwali¶my z napiêtego harmonogramu przejazdów tego dnia, zgodzi³ siê przewiezæ nam kajaki, wzi±³ 20% mniej ni¿ wcze¶niej ustalili¶my i szczê¶liwy, u¶miechniety od ucha do ucha pojecha³ do domu ;)
W sobotê mieli¶my du¿o szczê¶cia - w pewnym momencie na horyzoncie upalnego dnia zaczê³y pojawiaæ siê ciemne chmury a do Krêpska by³o jeszcze ³adnych parê kilometrów. Tak zmobilizowanej do machania wios³ami ekipy jeszcze nie widzia³em :) Szczê¶liwie uda³o nam siê zd±¿yæ. Tymczasem w Szwecji i okolicach [ tam gdzie sta³y nasze namioty ] pada³ deszcz i grad... no to chocia¿ uda³o nam siê nie zmokn±æ.
Impreza festynowa w Szwecji to by³o mistrzostwo ¶wiata. W Warszawie nie ma takich imprez i nigdy nie bêdzie takich, które chocia¿ siê zbli¿±. Sympatyczni ludzie, lokalne przysmaki w symbolicznych cenach, ¶wietna muzyka [ nawet Disco Polo siê trafia³o ! ] i przyjazna atmosfera. Nad wszystkim czuwa³ nasz dobry znajomy Marek, wiêc musia³o byæ okej ;) Szkoda, ¿e probosz skoñczy³ imprezê przed 1sz± ale i tak by³o perfekcyjnie.
Przy okazji trzeba odnotowaæ, ¿e pozytywnie by³o spotkaæ na sp³ywie Pi³aw± fajn± ekipê z Warszawy. Pozdrowienia dla Szefowej tamtej ekipy [ Pauliny ], która zrêcznie zarz±dza³a tym ca³ym ba³aganem [ prawie 40 osób - respect ! ] i Agnieszki, z któr± wyruszyli¶my nad ranem w misjê specjaln± do pobliskiego CPN :)
A czy czego¶ zabrak³o na tym sp³ywie ? W relacji do poprzedniego by³a... wiejska dyskoteka ! Zabrak³o pewnie klasycznych ognisk ale nadrobimy na Jurze :)
A tak w ogóle to przep³ynêli¶my tym razem ponad 70 km w 3 dni - z Bornego Sulinowa do Krêpska.
PE£NA FOTO-RELACJA - - - - - - - > KLIKNIJ TUTAJ !!
Tyle raportu - pozdrawiam, Tadek
|